Przed spotkaniem wszystko wskazywało na to, że Wigry będą faworytem. Suwalski zespół, zajmujący pozycję wicelidera tabeli, przyjechał do Tomaszowa Mazowieckiego z zamiarem odniesienia siódmego zwycięstwa z rzędu. Gospodarze zajmowali 15. miejsce i w ostatnich czterech spotkaniach zanotowali trzy porażki oraz remis. Kilka dni wcześniej doszło również do zmiany na stanowisku trenera Lechii – Bartosza Grzelaka zastąpił jego dotychczasowy asystent Kacper Giełzak.
Spotkanie rozegrano przy lekkim deszczu, na śliskiej, sztucznej nawierzchni bocznego boiska. Warunki wyraźnie bardziej sprzyjały gospodarzom, którzy od początku grali zdecydowanie i częściej zagrażali bramce Mateusza Taudula.
Pierwsza połowa: Lechia obejmuje prowadzenie
Początek meczu był wyrównany. Już w 2. minucie Marcin Pieńkowski oddał strzał z około 17 metrów, nieznacznie pudłując. Wigry odpowiedziały aktywną grą w ofensywie. W 6. minucie po kilku dośrodkowaniach piłkę w kierunku bramki skierował Noworyta, jednak golkiper gospodarzy nie miał problemów z interwencją. Dwie minuty później obronił również płaski strzał Michała Bajdura zza pola karnego.
W 10. minucie Lechia miała doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. Po kontrataku Marcin Pieńkowski podał do Kacpra Popławskiego, który z pięciu metrów posłał piłkę nad poprzeczką.
Gospodarze dopięli swego w 15. minucie. Po wznowieniu gry przeprowadzili akcję prawą stroną boiska. Kacper Popławski dośrodkował z linii końcowej, a Miłosz Pawlusiński z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Lechia prowadziła 1:0.
W kolejnych minutach gospodarze nadal stwarzali zagrożenie. W 21. minucie Pieńkowski uderzył z 17 metrów tuż obok słupka, a pięć minut później Mateusz Taudul popisał się znakomitą interwencją, broniąc groźny strzał Popławskiego z siedmiu metrów.
Wigry również szukały swoich szans. W 27. minucie Kacper Głowicki i Kacper Rejterada przeprowadzili akcję, po której Michał Bajdur główkował nad poprzeczką. Kolejne próby Biało-Niebieskich, w tym akcje z udziałem Rejterady i Głowickiego, nie przyniosły jednak wyrównania.
Do przerwy Lechia prowadziła 1:0. Mecz był wyrównany, ale gospodarze prezentowali większą determinację i zdecydowanie pod bramką rywali.
Druga połowa: pechowy gol samobójczy
Po zmianie stron oba zespoły rozpoczęły grę bez zmian w składach. W 50. minucie Mateusz Taudul pewnie złapał piłkę po akcji Lechii, a chwilę później bramkarz gospodarzy interweniował po dośrodkowaniu Głowickiego.
Niestety, w 52. minucie Wigry straciły drugiego gola w wyjątkowo pechowych okolicznościach. Po dośrodkowaniu Lechii z prawej strony Oliwier Kucharczyk niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Gospodarze prowadzili już 2:0.
W dalszej części meczu Wigry próbowały odwrócić losy spotkania. W 53. minucie Bartosz Baranowicz mocno uderzył z dystansu, ale bramkarz Lechii przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kolejne próby Biało-Niebieskich nie przynosiły jednak efektu.
Trener Arkadiusz Szczerbowski zdecydował się na liczne zmiany, szukając nowych rozwiązań w ofensywie. Na boisku pojawili się m.in. Bartosz Gużewski, Patryk Jakubczyk, Igor Wiśniewski, Kamil Pajnowski i Bartosz Guzdek. W 74. minucie Wigry postawiły na grę z dwoma napastnikami.
Mimo prób suwalski zespół nie potrafił przełożyć swojej aktywności na konkretne sytuacje bramkowe. Gospodarze skutecznie blokowali podania i strzały, a dodatkowo często przerywali grę, wybijając Wigry z rytmu.
W końcówce Biało-Niebiescy długo utrzymywali się przy piłce i szukali okazji do zdobycia kontaktowej bramki, ale brakowało im dokładności oraz zdecydowania. W doliczonym czasie gry sędzia przedłużył spotkanie o co najmniej sześć minut. Wigry jeszcze próbowały zaatakować, jednak nie zdołały pokonać bramkarza Lechii.
Koniec zwycięskiej serii
Ostatecznie Wigry Suwałki wracają z Tomaszowa Mazowieckiego bez punktów, przegrywając 0:2. Spotkanie pokazało, że trudne warunki boiskowe i dobrze zorganizowana defensywa gospodarzy mogą sprawić problemy nawet zespołowi z czołówki tabeli.
Po sześciu kolejnych zwycięstwach suwalska drużyna musi przełknąć gorycz porażki i skupić się na kolejnych ligowych spotkaniach.

Napisz komentarz
Komentarze