Środowe spotkanie 4. kolejki nie należało do tych, które kibice z Suwałk będą wspominać z wypiekami na twarzy. Wigry od początku meczu miały wyraźne problemy z narzuceniem własnego stylu gry i zdominowaniem rywala. Gospodarze, niesieni ambicją, postawili trudne warunki, udowadniając, że na własnym terenie tanio skóry nie sprzedadzą.
Błyskawiczne ostrzeżenie i cios Ząbkovii
Już pierwsza minuta spotkania mogła zakończyć się fatalnie dla suwalczan. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska zawodnik Ząbkovii, Maciej Jankowski, oddał groźny strzał głową, a piłka po jego uderzeniu ostemplowała poprzeczkę bramki strzeżonej przez Mateusza Taudula. To było mocne otwarcie ze strony gospodarzy.
Mimo ostrzeżenia, gra suwalskiego zespołu nie uległa znacznej poprawie. Problemy z utrzymaniem się przy piłce i trudności z konstruowaniem akcji na połowie rywala mściły się. Ząbkovia cierpliwie budowała swoje ataki, co ostatecznie przyniosło efekt w 20. minucie. Składna akcja gospodarzy, w której Pierzchalski dograł do Świątka, a ten wyłożył piłkę Konradowi Śliwce, zakończyła się mocnym strzałem pod poprzeczkę. Gospodarze objęli prowadzenie 1:0.
Szybka odpowiedź Bajdura
Stracony gol zadziałał na suwalczan jak kubeł zimnej wody. Wigry zaczęły grać odważniej i częściej gościły w okolicach pola karnego rywala. Przebudzenie przyniosło efekt jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry. W 36. minucie po akcji lewą stroną boiska Olaf Gohlike wycofał piłkę przed pole karne. Tam świetnie znalazł się Michał Bajdur, który precyzyjnym i mocnym strzałem z 18 metrów pokonał Jana Jankiewicza, doprowadzając do upragnionego remisu.
Brak skuteczności po przerwie
Druga połowa mogła rozpocząć się dla Wigier wymarzonym scenariuszem. Tuż po wznowieniu gry wprowadzony po przerwie Kacper Głowicki znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak jego strzał trafił jedynie w poprzeczkę bramki Ząbkovii.
Mimo przeprowadzonych zmian w składzie – na boisku pojawili się m.in. Patryk Jakubczyk, Jakub Fronczak czy Kacper Rejterada – obraz gry nie uległ radykalnej zmianie. Spotkanie stało się wyrównane, z akcjami przenoszącymi się z jednej pod drugą bramkę, jednak brakowało w nich wykończenia i tzw. „ostatniego podania”. Suwalczanie mieli swoje szanse, jak choćby potężne uderzenie z dystansu Fronczaka z 78. minuty, po którym piłka odbiła się od słupka, czy wcześniejsza główka Gohlikego z problemami obroniona przez bramkarza Ząbkovii. Gospodarze również groźnie kontratakowali – bliski szczęścia był rezerwowy Dawid Papazjan, który po sprytnym zwodzie minimalnie chybił z 20 metrów.
Oczekiwanie na lepsze jutro
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Wigry dopisały do swojego konta jeden punkt, jednak sam styl gry pozostawił sporo do życzenia. Sympatycy biało-niebieskich z pewnością liczą na to, że zespół wyciągnie wnioski z tego spotkania. Okazja do rehabilitacji nadarzy się już w najbliższą niedzielę, kiedy to suwalska drużyna zaprezentuje się przed własną publicznością na stadionie przy ulicy Zarzecze. Kibice z nadzieją będą wyczekiwać znacznie lepszego występu swoich ulubieńców.

Napisz komentarz
Komentarze