🌳 Białostoczanie coraz częściej patrzą w stronę wsi
Wyprowadzka z miasta na wieś przestaje być pomysłem zarezerwowanym dla nielicznych. Jak wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026”, przygotowanego przez Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów, 23 proc. mieszkańców Białegostoku mniej lub bardziej rozważa zamieszkanie na wsi.
To najniższy wynik spośród analizowanych miast wojewódzkich, ale jednocześnie oznacza, że niemal co czwarty badany białostoczanin bierze pod uwagę taki scenariusz.
– Wyprowadzka na wieś nie jest niszowym marzeniem mieszkańców największych miast. Z naszych danych wynika, że taki ruch mniej lub bardziej rozważa 33 proc. badanych, którzy na co dzień mieszkają w miastach wojewódzkich – mówi Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich w portalu Nieruchomosci-online.pl.
🏙️ Białystok na końcu zestawienia, ale różnica nie jest mała
Wśród mieszkańców poszczególnych miast zainteresowanie przeprowadzką na wieś jest bardzo zróżnicowane. Najczęściej o takim rozwiązaniu myślą mieszkańcy Gdańska – 44 proc., Kielc – 39 proc., Zielonej Góry – 37 proc. oraz Poznania – 36 proc.
Na drugim końcu znalazły się Białystok, Lublin i Szczecin – po 23 proc.
Dla porównania, w Warszawie przeprowadzkę na wieś rozważa 25 proc. badanych, w Krakowie 32 proc., a we Wrocławiu 27 proc.
Nie oznacza to jednak koniecznie przeprowadzki na drugi koniec Polski.
🏡 Wieś, ale najlepiej blisko miasta
W praktyce wiele osób nie myśli o całkowitym odcięciu się od miasta. Znacznie częściej chodzi o zamieszkanie w jednej z gmin podmiejskich i dalsze korzystanie z tego, co oferuje Białystok.
– Często nie myślimy jednak o przeprowadzce na wieś oddaloną o kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, ale o zamieszkaniu w gminie podmiejskiej i dalszym funkcjonowaniu w obrębie tej samej aglomeracji. Zwykle chcemy jednocześnie dwóch rzeczy: mieszkać poza zwartą zabudową miejską, ale zachować dostęp do możliwości, które daje duże miasto – komentuje Kamil Nowak, kierownik Zakładu Mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów.
To właśnie taki model może być szczególnie istotny dla mieszkańców Białegostoku. Gminy położone w bezpośrednim sąsiedztwie miasta mogą być dla nich kompromisem pomiędzy spokojniejszym miejscem zamieszkania a możliwością szybkiego dojazdu do pracy, szkoły czy usług.
💰 Dom poza miastem może kosztować wyraźnie mniej
Jednym z argumentów przemawiających za przeprowadzką są ceny nieruchomości.
W I kwartale 2026 roku średnia cena ofertowa domu w Białymstoku wynosiła 6,7 tys. zł za mkw. Według danych Nieruchomosci-online.pl było to średnio o 36 proc. więcej niż w gminach podmiejskich.
Różnica jest więc znacząca.
Podobną sytuację można było zaobserwować również w innych dużych miastach. W Krakowie domy były średnio o 45 proc. droższe niż w sąsiadujących gminach, w Gdańsku o 40 proc., we Wrocławiu o 22 proc., Poznaniu o 19 proc., a Warszawie o 16 proc.
Dla części kupujących oznacza to prostą kalkulację: za podobny budżet poza miastem można znaleźć większy dom, działkę albo dodatkową przestrzeń dla rodziny.
🌿 Nie tylko pieniądze. Chodzi również o spokój
Cena nieruchomości to jednak niejedyny argument.
Zdaniem ekspertów coraz większe znaczenie mają cisza, spokój, kontakt z zielenią oraz możliwość zamieszkania w mniej zwartej zabudowie.
Znaczenie ma także rozwój pracy zdalnej i hybrydowej. Dla osób, które nie muszą codziennie pojawiać się w biurze, kilkanaście kilometrów więcej do centrum miasta nie musi oznaczać tak dużego problemu jak jeszcze kilka lat temu.
Rośnie również mobilność mieszkańców.
Według danych Eurostatu w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada obecnie 639 samochodów, podczas gdy w 2016 roku było ich 493. Większa liczba samochodów i rozwój infrastruktury drogowej sprawiają, że życie poza miastem dla wielu osób stało się logistycznie łatwiejsze.
🚗 Ucieczka od korków może oznaczać… więcej samochodów
Przeprowadzka za miasto ma jednak drugą stronę.
Im więcej osób osiedla się w gminach podmiejskich, tym większa presja na drogi i transport. Paradoksalnie mieszkańcy uciekający przed korkami mogą przyczyniać się do zwiększenia ruchu samochodowego w swojej nowej okolicy.
Problemem może być również rozproszona zabudowa.
Jeżeli nowe domy powstają na dużym obszarze bez odpowiedniego planowania, gmina musi zapewnić mieszkańcom drogi, szkoły, przedszkola, transport publiczny, wodociągi, kanalizację oraz inne usługi.
🏗️ Gminy muszą nadążyć za nowymi mieszkańcami
Szybki napływ mieszkańców jest dla gmin podmiejskich szansą na rozwój, ale jednocześnie może stać się poważnym wyzwaniem finansowym.
– Tempo budowy domów może być znacznie szybsze niż tempo rozbudowy infrastruktury publicznej. Deweloper może zrealizować całe osiedle w ciągu kilku lat, podczas gdy gmina musi nadążyć z drogami, szkołami, przedszkolami, transportem publicznym, wodociągami, kanalizacją i innymi usługami dla rosnącej liczby mieszkańców – zauważa Kamil Nowak.
Jak wskazuje ekspert, w szybko rozwijających się gminach już teraz zdarzają się problemy związane m.in. z infrastrukturą wodociągową. W okresach zwiększonego zapotrzebowania mogą pojawiać się spadki ciśnienia czy czasowe braki wody.
To pokazuje, że wybudowanie domu to dopiero początek. Za nowym osiedlem musi jeszcze nadążyć cała infrastruktura.
⚠️ Sukces demograficzny może stać się problemem
Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jeden paradoks. Ludzie przeprowadzają się poza miasto, aby mieć więcej spokoju, przestrzeni i kontaktu z naturą. Jeśli jednak zabudowa rozwija się zbyt szybko i bez odpowiedniego planowania, część problemów znanych z miasta może pojawić się również na wsi.
Więcej mieszkańców oznacza większy ruch samochodowy, większe zapotrzebowanie na szkoły i przedszkola, konieczność rozbudowy sieci wodociągowych i kanalizacyjnych oraz większe wydatki samorządów.
– Jeżeli rozwój zabudowy wyprzedza możliwości inwestycyjne samorządu, sukces demograficzny może szybko zamienić się w pułapkę infrastrukturalną i finansową: mieszkańców przybywa, ale jakość życia spada, a gmina przez lata nadrabia zaległości infrastrukturalne – ostrzega Kamil Nowak.
🏡 Białystok może tracić mieszkańców na rzecz okolicznych gmin
Dane z raportu pokazują więc ciekawą zmianę w podejściu do miejsca zamieszkania. Dla części mieszkańców Białegostoku własny dom poza miastem może być atrakcyjniejszy niż mieszkanie w centrum.
23 proc. badanych deklarujących mniejsze lub większe zainteresowanie przeprowadzką na wieś to już grupa, której nie można ignorować.
Pytanie brzmi jednak, czy okoliczne gminy są przygotowane na przyjęcie kolejnych mieszkańców i czy wraz z nowymi domami pojawią się również drogi, szkoły, wodociągi, transport i pozostała infrastruktura. Bo marzenie o domu pod Białymstokiem może być piękne – pod warunkiem że po przeprowadzce nie okaże się, że do najbliższej szkoły, lekarza czy przystanku trzeba będzie dojeżdżać kilkanaście kilometrów.

Napisz komentarz
Komentarze