Przez lata Tomek czuwał nad bezpieczeństwem osób korzystających z suwalskiego aquaparku. Jako ratownik był ceniony za profesjonalizm, opanowanie i życzliwość. Dla wielu osób stał się jednak kimś więcej niż tylko pracownikiem obiektu — był nauczycielem, mentorem i człowiekiem, który potrafił dodać odwagi tym, którzy bali się wejść do wody.
Setki dzieci i dorosłych stawiały pod jego okiem pierwsze pływackie kroki. Mieszkańcy „Pogodnych Suwałk” zapamiętają go jako osobę cierpliwą, uśmiechniętą i zawsze gotową do pomocy.
Informacja o jego śmierci poruszyła lokalną społeczność. W mediach społecznościowych pojawiają się liczne wpisy pełne żalu, wspomnień i wyrazów współczucia dla rodziny oraz bliskich.
— Tomku, z ogromnym smutkiem i bólem mówimy „żegnaj”. Nie na zawsze, ale tylko na chwilę… — napisali jego współpracownicy i przyjaciele.
Odejście Tomasza Żyndy to ogromna strata dla Suwałk, środowiska ratowników wodnych i wszystkich osób, które miały okazję go poznać.







Napisz komentarz
Komentarze