Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu

Remis w Płocku. Wigry wypuściły zwycięstwo w doliczonym czasie gry

Piłkarze Wigier Suwałki wracają z Płocka jedynie z remisem, choć przez większość meczu to oni dyktowali tempo i prowadzili różnicą dwóch bramek. Spotkanie z rezerwami Wisły zakończyło się wynikiem 2:2 po pełnym emocji widowisku na sztucznej murawie.

Szybkie ciosy goście

Wigry zaczęły ten mecz tak, jakby chciały jak najszybciej rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Już w początkowych minutach świetnie funkcjonowały szybkie, kombinacyjne akcje suwalczan. Po jednej z nich Jakub Fronczak, wykorzystując dokładne podanie Bartosza Gużewskiego, dał swojej drużynie prowadzenie.

Zaledwie kilka chwil później duet, który od początku spotkania napędzał ofensywę Wigier, znów odegrał kluczową rolę. Strzał Fronczaka z dystansu sprawił kłopot bramkarzowi Wisły, a Gużewski dopadł do odbitej piłki i podwyższył rezultat. Dwubramkowe prowadzenie w 18. minucie było zasłużoną nagrodą za odważny styl gry gości.

Gospodarze wracają do gry po błędzie Wigier

Suwalczanie mieli szansę, by przed przerwą „zamknąć” mecz. Jakub Kwiatkowski huknął z ostrego kąta, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Chwilę później nastąpiła sytuacja, która odmieniła losy spotkania. Nieudana próba wyprowadzenia piłki spod pressingu zakończyła się stratą we własnym polu karnym. Gospodarze wykorzystali prezent, a Adrian Bielka wpakował piłkę do bramki z kilku metrów.

Druga połowa pod znakiem walki i rotacji

Po zmianie stron tempo gry wyraźnie spadło. Obie drużyny toczyły twardy bój w środkowej strefie, a szkoleniowiec Wigier wprowadzał kolejnych zawodników, aby ożywić atak i wzmocnić defensywę. Mimo świeżych nóg na boisku, suwalczanom brakowało precyzji w finalizacji.

Najlepszą sytuację miał w końcówce Eryk Matus. W doliczonym czasie gry znalazł się w idealnej okazji – sam przed bramkarzem Wisły. Jego uderzenie było jednak zbyt czytelne i golkiper gospodarzy odbił piłkę nogą.

Emocje w ostatnich sekundach

Niewykorzystana okazja okazała się bolesna w skutkach. Chwilę po akcji Matusa Wisła II wyprowadziła szybki atak prawą stroną. Precyzyjne dośrodkowanie wzdłuż piątego metra trafiło pod nogi Oskara Dali, który z kilku metrów doprowadził do wyrównania. Sędzia niemal od razu zakończył mecz.

Podsumowanie

Wigry mogą mieć spore poczucie niedosytu. Byli zespołem dojrzalszym, groźniejszym i lepiej zorganizowanym, ale seria niewykorzystanych szans oraz jeden niepotrzebny błąd spowodowały, że zdobyli tylko punkt. Wisła II do końca czekała na swoje momenty i skutecznie wykorzystała te, które się pojawiły.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama