Trener Wigier Arkadiusz Szczerbowski nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Bartosza Baranowicza oraz chorego Bartosza Gużewskiego. Podobnie jak przed tygodniem, gdy rywalem był wicemistrz Litwy FC Hegelmann Kowno, Biało-Niebiescy przegrali różnicą jednej bramki.
– Tak jak jesienią w lidze, tak i teraz brakuje nam dokładności w operowaniu piłką. Notujemy zbyt dużo strat i musimy tę bolączkę wyeliminować z naszej gry – ocenił szkoleniowiec Wigier. – Były jednak bardzo dobre fragmenty, szczególnie w ofensywie.
Początek meczu należał do suwalczan. W pierwszym kwadransie dobre okazje mieli Bartosz Guzdek i Jakub Fronczak, jednak zabrakło skuteczności. Niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. W 16. minucie Wigry straciły pierwszego gola po niefortunnym trafieniu samobójczym Bartosza Guzdka, który głową skierował piłkę do własnej bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Cztery minuty później Suduva podwyższyła prowadzenie na 2:0.
Jeszcze przed przerwą Wigry zdołały jednak doprowadzić do wyrównania. W 38. minucie Kamil Pajnowski obsłużył podaniem Bartosza Guzdka, a napastnik sprytnym lobem pokonał bramkarza gospodarzy. Pięć minut później Guzdek po raz drugi wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik do przerwy na 2:2.
Po zmianie stron Bartosza Guzdka zastąpił testowany na pozycji napastnika Przemysław Modzelewski. Dziesięć minut po wznowieniu gry Suduva zdobyła bramkę na 3:2, która – jak się później okazało – przesądziła o losach spotkania.
– Po tym golu mecz się zamknął. W obu zespołach było sporo zmian – relacjonował Szczerbowski. – Wspólnie z Donatasem Venceviciusem uznaliśmy ten sparing za bardzo pożyteczny i stojący momentami na naprawdę dobrym poziomie.
W kolejnym tygodniu Wigry czeka intensywny sprawdzian formy. W sobotę, 14 lutego, suwalski zespół zmierzy się w Białymstoku z Jagiellonią II, a dzień później na boisku Szkoły Podstawowej nr 5 podejmie trzecioligowy Znicz Biała Piska.









Napisz komentarz
Komentarze