Pojedynek w Suwałkach zapowiadał się jako przysłowiowy „mecz o sześć punktów”. Obie drużyny walczą o oddalenie się od strefy spadkowej, a ścisk w dolnych rejonach tabeli sprawił, że margines błędu był minimalny. Dodatkową motywacją dla zawodników była obecność na trybunach znamienitych gości - selekcjonera kadry narodowej Nikoli Grbicia oraz trenera Piotra Grabana.
Początek spotkania należał do gości. Częstochowianie, napędzani zagrywką Patrika Indry i czujną grą Luciano De Cecco, szybko wyszli na prowadzenie 7:4. Biało-niebiescy wykazali się jednak dużą dojrzałością. Gospodarze cierpliwie odrabiali straty, wdając się w długie wymiany. Liderem ofensywy był niezawodny Bartosz Filipiak, który brał na siebie ciężar gry w najważniejszych momentach.
Przy stanie 12:11 ważny blok postawił Asparuh Asparuhov, dając sygnał do ataku. Końcówka seta była grą nerwów (16:16), ale to suwalczanie zachowali zimną krew. Kluczowe okazało się wejście Antoniego Kwasigrocha, który asem serwisowym dał piłkę setową (24:22). Chwilę później gospodarze mogli cieszyć się z objęcia prowadzenia w meczu.
Druga odsłona to kontynuacja dobrej gry podopiecznych Dominika Kwapisiewicza. Dzięki skuteczności Filipiaka i pracy Asparuhova w bloku, Ślepsk Malow Suwałki szybko odskoczył na 11:7. Choć goście, za sprawą duetu Patrik Indra - Milad Ebadipour, zdołali doprowadzić do remisu 12:12, suwalczanie szybko odzyskali kontrolę. Świetna seria zagrywek Asparuhova pozwoliła "odjechać" rywalom na bezpieczny dystans (18:13). Kropkę nad „i” postawił David Smith, kończąc seta efektownym blokiem (25:18).
Trzecia partia przyniosła przebudzenie w szeregach gości. Lider Częstochowy, Patrik Indra, wziął sprawy w swoje ręce, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 4:1. Ślepsk Malow Suwałki gonił wynik, głównie dzięki regularności Filipiaka i precyzyjnemu rozgrywaniu Karola Jankiewicza, doprowadzając do remisu 18:18 w decydującej fazie. Niestety, w końcówce to błędy własne gospodarzy zadecydowały o przegranej 22:25, przedłużając nadzieje przyjezdnych.
Czwarty set to koncert gry blokiem w wykonaniu Ślepska Malow Suwałki. Po wyrównanym początku (3:3), do głosu doszli środkowi – Jan Nowakowski i David Smith. To właśnie ten element, wsparty doskonałą postawą w ataku Bartosza Filipiaka, pozwolił zbudować przewagę w środkowej części seta (13:10, a następnie +5 punktów przewagi).
Gospodarze postawili w tej partii aż sześć punktowych bloków, całkowicie zniechęcając rywali do gry. Przy stanie 21:16 stało się jasne, że trzy punkty zostaną w Suwałkach. Mecz zakończył błąd Milada Ebadipoura.
Absolutnym liderem punktowym spotkania był atakujący gospodarzy, Bartosz Filipiak, który zdobył aż 30 punktów. Statuetka MVP trafiła jednak w ręce rozgrywającego Karola Jankiewicza, który umiejętnie kierował grą zespołu i świetnie "czuł" swoich kolegów na boisku. Zwycięstwo to pozwala drużynie Ślepska Malow Suwałki na chwilę oddechu i z większym spokojem patrzeć w ligową przyszłość.
Ślepsk Malow Suwałki - Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1 (25:22, 25:18, 22:25, 25:18)
MVP: Karol Jankiewicz (Ślepsk Malow Suwałki)
Składy zespołów:
Ślepsk Malow Suwałki: Jankiewicz (4), Filipiak (30), Asparuhov (13), Nowakowski (5), Honorato (11), Smith (9), Mariański (libero) oraz Droszyński, Kwasigroch (1), Wierzbicki.
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa: Ebadipour (9), Popiela (7), Indra (18), Lipiński (12), Adamczyk (11), De Cecco (4), Ostój (libero) oraz Jeanlys (1), Makoś (libero), Kiedos (1), Sługocki i Kowalski.







Napisz komentarz
Komentarze